rozwiń menu główne

10.06.2020

#jutrobedzie lepiej - „Paczka oznaczała życie”

Wiosną 1943 r. niemieckie władze KL Lublin pozwoliły na dostarczanie do obozu pomocy żywnościowej od rodzin i organizacji charytatywnych – Rady Głównej Opiekuńczej i współpracującego z nią Polskiego Czerwonego Krzyża. Miało to na celu polepszenie kondycji więźniów i zwiększenie ich wydajności zawodowej.

Standardowa paczka o wadze 2 kg zawierała przeważnie: 1 kg chleba, cebulę, czosnek, 0,25 kg tłuszczu i 0,25 kg cukru, a od grudnia 1943 r. – dodatkowo 10 sztuk papierosów. Pod koniec 1943 r. komendantura obozu wyraziła zgodę na przesyłanie paczek odzieżowych, w których mogła znajdować się bielizna, swetry i skarpety.

Mimo że pomoc ta przeznaczona była formalnie tylko dla Polaków, korzystali z niej także więźniowie innych narodowości, szczególnie kobiety i chorzy w obozowych szpitalach, z którymi adresaci paczek dzielili się artykułami żywnościowymi.

Jeśli w czasie kontroli paczek stwierdzono, że zawierają one „zakazane” przedmioty, konfiskowano je w całości, a adresata karano. Na porządku dziennym były nadużycia ze strony esesmanów i więźniów funkcyjnych, którzy dopuszczali się m.in. kradzieży poszczególnych produktów, np. papierosów i tytoniu. Na skutek przetrzymywania paczek w magazynie obozowym żywność ulegała zepsuciu. Czasem przesyłki docierały do adresata w momencie, gdy ten już nie żył. Po interwencji przedstawicieli organizacji charytatywnych w komendanturze obozu sytuacja ta uległa poprawie. Przejawem tego było wprowadzenie dokumentacji nadchodzących przesyłek zgodnej z aktualnym stanem Polaków w obozie.

Działacze Polskiego Czerwonego Krzyża prowadzili imienne listy więźniów, według których adresowali przesyłki. Ponadto każdy objęty opieką więzień miał założoną kartotekę, do której wpisywali datę przekazania przesyłki oraz dane nadawcy.

Paczki nie tylko zaspokajały głód, lecz także miały znaczenie moralne – były świadectwem pamięci i życzliwości.

Tadeusz Garczyński, przywieziony na Majdanek z więzienia gestapo na Pawiaku 18 stycznia 1943 r., wspominał po latach:

„Paczka oznaczała życie. Niosła wiadomość, że tam gdzieś bliscy, kochani, myślą i tęsknią. Tyle dawała radości, przecież była wynikiem wielu rozważań. Zawsze zawierała boczek podsuszony, choć niełatwo go było kupić, cukier, pieczywo domowe, suchary.

Niektórzy, wygłodzeni od razu brali się do jedzenia, ale i takich znałem, co prowadzili z paczką długie rozmowy. Domyślali się, gdzie kupiono poszczególne artykuły, jak pieczono ciasto, czy córeczka umyślnie podrzucała wstążeczkę lalki, by nią cukier obwiązać, a kto wpadł na pomysł, że świeże jaja też można wysłać w chytrym tekturowym opakowaniu… Tych kilka kawałków cukru i kęs mięsiwa opowiadał im o doli i niedoli, staraniu i trosce, a zawsze o miłości.

My, odbiorcy paczek, staliśmy się bogaci.

Zapewne, że zawartość ich podtrzymywała siły, wzmacniała zdrowie, ale przede wszystkim krzepiła serce”.

Prezentujemy kartkę z potwierdzeniem wysłania paczek przez rodzinę Ryszarda Gałązki.

#jutrobedzielepiej

Po pełnym powiększeniu użyj klawiszy strzałek, aby zmienić obraz oraz klawisza ESC, aby zamknąć powiększenie

  • Powiększ obraz: #jutrobedzie lepiej - „Paczka oznaczała życie”
  • Pokaż powiększenie powyżej: #jutrobedzie lepiej - „Paczka oznaczała życie”

Społeczności

polski

english