rozwiń menu główne

06.01.1901

#jutrobędzie lepiej - Działalność oświatowa na Majdanku 

Krańcowe wycieńczenie organizmu, ciągłe zagrożenie życia, głód były stale obecne w życiu więźniów niemieckiego nazistowskiego obozu na Majdanku. Mimo to, byli wśród nich ludzie, którzy nawet w tak ekstremalnych warunkach pragnęli uczyć się i dzielić się wiedzą z innymi.

Do osób takich należał profesor Stanisław Poniatowski. Urodzony w 1884 r. studiował w Instytucie Politechnicznym w Warszawie i na Uniwersytecie w Zurychu. W 1912 r. zakończył studia rozprawą doktorską w zakresie antropologii. Dwa lata później zorganizował ekspedycję naukową na wschodnią Syberię, by badać ludy Kraju Nadamurskiego. Choć ekspedycja została przerwana przez wybuch I wojny światowej Poniatowski zebrał cenny materiał fotograficzny i naukowy. W 1920 roku jako ochotnik wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej, po niej kontynuował zaś karierę naukową uzyskując tytuł profesora nadzwyczajnego. Profesor Kazimierz Moszyński w 1938 r. napisał o nim: „na polu etnologii ogólnej w Polsce posiada największą erudycje. Publikuje mało chociaż odznacza się wielką pracowitością i posiada rękopisy systematycznie przemyślanych wykładów jak i bogaty zbiór notatek”.

Już na początku II wojny światowej S. Poniatowski stracił syna. W 1942 roku sam został aresztowany za tajne nauczanie oraz pomoc Żydom i osadzony na warszawskim Pawiaku, skąd w 1943 r. trafił na Majdanek. W KL Lublin przydzielono go na II pole więźniarskie, na którym w maju 1943 r. zlokalizowany został lazaret dla inwalidów - jeńców sowieckich. Dzięki znajomości języka rosyjskiego oraz niemieckiego Poniatowski pełnił w nim funkcję tłumacza, przy okazji ucząc się języków syberyjskich narodów ZSRR, których przedstawiciele znaleźli się na Majdanku jako jeńcy z Armii Czerwonej. Jednocześnie wspomagał ich i dzielił się z nimi chlebem, dzięki czemu zyskał szacunek i zaufanie. Korzystając z nieco lżejszego reżimu obowiązującego w lazarecie, Poniatowski zorganizował dla współwięźniów z komanda wykonującego prace kancelaryjne na II polu, cykl wykładów z antropologii, które odbywały się po apelu wieczornym w bloku 11 pola II. Na podstawie relacji nie jest jasne, czy zakończyły się dopiero w momencie deportacji profesora do obozu Gross Rosen w kwietniu 1944 r., czy wcześniej. Największe zainteresowanie spośród jego wykładów obozowych wzbudziły dwie prelekcje poświęcone zagadnieniom spoza antropologii. Tematem jednego z nich była „analogia między ustrojem faszystowskim a ustrojem ZSRR” drugi zaś dotyczył niezwykle popularnego w przedwojennej Polsce inżyniera Stefana Ossowieckiego, który uważany był za jasnowidza i którego dar można było – według Poniatowskiego – wykorzystać do badań przeszłości.

Profesor Poniatowski opuścił Majdanek transportem do Gross-Rosen w kwietniu 1944 r. Następnie, trafił do obozu Leitmeritz, gdzie zmarł 7 stycznia 1945 r.

Na polu II więźniarskim odsadzony był tez pochodzący z regionu tarnopolskiego nauczyciel języka angielskiego Leon Bochenek. Zorganizował on dla kolegów kurs języka angielskiego, w którym uczestniczył m. in. polski więzień książę Radziwiłł oraz niemiecki osadzony Otto Hett.

Prof. Mieczysław Michałowicz był kolejną znaną postacią świata naukowego (oraz politycznego) Polski przedwojennej w obozie na Majdanku. Michałowicz dorastał oraz studiował w Petersburgu, praktyki lekarskie odbywał w Paryżu, Wiedniu i Berlinie. Po wojnie został profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, pełniąc nawet funkcje jego rektora. Należał również do Polskiej Akademii Nauk, Polskiej Akademii Umiejętności oraz był prezesem Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.

Michałowicz został aresztowany w listopadzie 1942 r. za działalność konspiracyjną. Po areszcie na Pawiaku trafił na Majdanek. Wskutek pracy na Rewirze zaraził się tyfusem plamistym. Okres choroby i następujących po niej powikłań opisał: „Osłabienie moje było rzeczywiście tak wielkie, że nie mogłem utrzymać głowy ruchami własnej szyi. Trzymałem głowę w rękach opierając ją o dłonie”. Po powrocie do względnego zdrowia profesor powrócił także do pracy w szpitalu obozowym. Cieszył się pewnym szacunkiem nawet ze strony niektórych esesmanów. Dzięki temu udało mu się uzyskać zgodę na zorganizowanie cyklu wykładów z zakresu medycyny, które prowadził do czerwca 1943 r. Odbywały się w języku niemieckim i cieszyły się wysoką frekwencją.

Michałowicz był nie tylko znawcą medycyny lecz również poliglotą. Znał język angielski, francuski, litewski, rosyjski i niemiecki. Chętnych kolegów uczył więc języków obcych. Jego uczniami byli głównie więźniowie żydowscy (do czasu masowej egzekucji znanej pod kryptonimem „Erntefest”) i polscy. Jako najpilniejszych swoich uczniów wspominał księdza Witolda Kiedrowskiego oraz dr. Romualda Sztabę, o których napisał „Połykali dosłownie wszystko czego chciałem ich nauczyć”. Ponadto dawał tez wykłady historyczne, które miały w jego intencji dodawać kolegom ducha i siły na przetrwania codziennego horroru życia w KL.

Michałowicz został wysłany transportem do Gross Rosen w kwietniu 1944 r., a następnie do Leitmeritz, gdzie odzyskał wolność w maju 1945 r. Po wojnie kontynuował działalność naukową, polityczną i medyczną, wnosząc znaczne zasługi w rozwój polskiej pediatrii.

Działania oświatowe miały miejsce również na III polu więźniarskim. Jednym z ich realizatorów był polski pisarz, krytyk literacki i ceniony nauczyciel - Leon Pomirowski. Aresztowany za działalność konspiracyjną, trafił na Pawiak a następnie do Kl Lublin. Krótko po przybyciu, wykorzystując okres obozowej kwarantanny, w czasie której nowi więźniowie nie musieli jeszcze pracować i korzystając z przychylności blokowego – Witolda Kołodki (obozowa tożsamość księdza Witolda Kiedrowskiego) założył „Tajny Uniwersytet” .

Jego przyjaciel – inżynier Stanisław Zelent, wspominał go następująco: „niesamowity talent mówcy. Potrafił w niesamowity sposób zapalić dusze ludzkie. Dusze młodych i starych. Posługiwał się słowem po mistrzowsku i zawsze osiągał zamierzony skutek”. Mniej entuzjastycznie wykłady Pomirowskiego wspominał Andrzej Stanisławski: „jeden z profesorów warszawskich próbował robić coś w rodzaju wykładów. Ale, było to oszukiwaniem samych siebie, bo wszyscy – zwłaszcza starsi – doskonale wyczuwali, że czeka nas śmierć, a każdym razie życie w straszliwych warunkach”.

Pewnego razu na skutek donosu, do baraku Pomirowskiego weszło grupa najważniejszych niemieckich więźniów funkcyjnych pola III wraz z donosicielem, który poinformował ich o nielegalnych wykładach. Ku zaskoczeniu zebranych inicjatorzy spotkania nie ponieśli jednak żadnej odpowiedzialności, natomiast brutalnie pobity przez niemieckich funkcyjnych został sam denuncjator. Mimo to, „Tajny Uniwersytet” nie funkcjonował długo. Zakończył istnienie wskutek zmiany blokowego. Krótko później, Leon Pomirowski zaraził się tyfusem plamistym i zmarł z jego powodu 31 marca 1943 r.

Działalność edukacyjna miała również miejsce na polu żeńskim. Jej główną organizatorką była doktor Stefania Perzanowska. Urodzona w 1896 r. w Warszawie, ukończyła Medycynę na Uniwersytecie Warszawskim, pracowała w Sosnowcu i w Radomiu. Aktywność w konspiracyjnych strukturach Armii Krajowej stała się powodem jej aresztowania i deportacji do KL Lublin pierwszym transportem polskich więźniów politycznych 8 stycznia 1943 r. W obozie skutecznie zabiegała o stworzenie obozowego szpitala dla kobiet. Od początku z poświęceniem opiekowała się i ukrywała ciężko chore lub wyczerpane więźniarki. Do pomocy w rewirze przyjmowała młode dziewczęta przyuczając je do prac pielęgniarskich i ratując je w ten sposób od wyniszczających robót w innych komandach.

O swoich współpracowniczkach napisała: „Muszę przyznać, że miałam wyjątkowe szczęście z doborem całego personelu. Niesłychanie szybko i chętnie nowe niedoświadczone adeptki, pod kierunkiem swoich wykwalifikowanych koleżanek, wchłaniały w siebie zasady pracy pielęgniarskiej. Można by powiedzieć, że to była swego rodzaju zupełnie specyficzna szkoła pielęgniarska – bez wykładów, bez ćwiczeń na fantomach, a od razu praca z ciężko chorymi i to praca odpowiedzialna. Ale, że słuchaczkami jej były kobiety inteligentne, wartościowe i na tyle mądre, iż nigdy nie wstydziły przyznać się nawet do pomyłek, ciągle pytając się co i jak należy robić, i że miały nie tylko oczy ale i serca otwarte na to co im się objaśniało czego od nich wymagała obecna praca – w bardzo niedługim czasie stały się naprawdę wartościowymi pielęgniarkami.”

W miarę możliwość Perzanowska starała się zapewnić swoim podopiecznym również wiedzę teoretyczną. „Gdy złapałam jaką wolną chwilę, przeważnie późnym wieczorem, przypominałam im anatomię i fizjologię, zasady aseptyki, kardynalne objawy najczęstszych w obozie chorób, sens i treść niektórych zabiegów. A między sobą wprawiały się na liczeniu tętna a nawet na robieniu zastrzyków. Było wśród nich sporo nastolatek, … właśnie z tych dziewcząt 4 są obecnie lekarkami a jedna skończyła szkołę pielęgniarską w Warszawie”. Instruktażu z zakresu pracy pielęgniarskiej swoim młodym koleżankom udzielała również zawodowa pielęgniarka i bardzo szanowana więźniarka – Wanda Ossowska.

Aktywność oświatowa w realiach KL Lublina miała szansę przybrać bardziej zorganizowane formy głównie w miejscach, w których panował nieco lżejszy reżim (np. rewir, lazaret). W innych miejscach (jak w przypadku „tajnego uniwersytetu” prof. Pomirowskiego) taka działalność była szybko likwidowana. Większości więźniów pozostawała więc jedynie możliwość nauki przy okazji apeli czy też drogi do pracy. Takie formy nauki wspomina m.in. Matylda Woliniewska: „Naszą akademią były między innymi plac apelowy. W czasie kilkugodzinnych nieraz apeli, uciążliwego oczekiwania na policzenie nas przez Ssmankę, w całej kolumnie wrzało od przeprowadzanych szeptem rozmów. Uczono się i modlono, prowadzono rozmowy filozoficzne, literackie i inne. Dużą popularnością cieszyły się tzw. opowiadaczki, osoby oczytane i mające dobrą pamięć”.

Przytoczone formy działalności oświatowej to tylko niektóre z tego typu inicjatyw, mających miejsce w historii obozu koncentracyjnego na Majdanku. Niewątpliwie celem działalności oświatowej w KL Lublin było nie tylko poszerzanie wiedzy, lecz również oderwanie się myślą od koszmaru codzienności. Woliniewska podkreśliła tę funkcję pisząc o więźniarkach zaangażowanych w przekazywanie wiedzy i opowieści: „One to swoimi opowiadaniami wyprowadzały nas na chwilę poza świat drutów”.

Autor: Marek Duda

Zdjęcia:

1 Stefania Perzanowska

2 Prof. Stanisław Poniatowski

Po pełnym powiększeniu użyj klawiszy strzałek, aby zmienić obraz oraz klawisza ESC, aby zamknąć powiększenie

  • Działalność oświatowa na Majdanku
  • Działalność oświatowa na Majdanku
  • Pokaż powiększenie powyżej: Działalność oświatowa na Majdanku
  • Pokaż powiększenie powyżej: Działalność oświatowa na Majdanku

Społeczności

polski

english