rozwiń menu główne

07.01.1901

#jutrobędzie lepiej - Helena Kurcyusz

„Na Majdanku pełnienie jakiejś funkcji dawało szerokie pole do niesienia pomocy innym i ratowania innych, poprawy losu nie tej, która funkcję sprawowała, ale przede wszystkim jej współtowarzyszek” – wspominała Helena Kurcyusz. W kolejnej odsłonie cyklu #jutrobędzielepiej sięgamy pamięcią do przeżyć więźniarki, której narzucono rolę obozowego architekta.

Helena Kurcyusz urodziła się w 1911 r. w Sandomierzu. Objęcie przez ojca urzędu prezydenta Warszawy zadecydowało o tym, że jej dorosłe życie związało się ze stolicą. Studia, które ukończyła tuż przed wybuchem wojny na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, okazały się niezwykle przydatne za drutami obozu. Została aresztowana w październiku 1942 r. i uwięziona na Pawiaku, a 17 stycznia 1943 r. przewieziona w transporcie do KL Lublin. Administracja obozu koncentracyjnego na Majdanku przydzieliła jej nr 4609, który miał odtąd zastąpić jej imię i nazwisko. Początkowo wykonywała w obozie prace porządkowe, a po przeniesieniu do komanda Gärtnerei wraz z innymi więźniarkami pracowała przy uprawie warzyw i owoców na potrzeby obozu. Nie był to jednak ostatni przydział, jaki otrzymała w czasie swojego uwięzienia na Majdanku.
Jak sama relacjonowała:

„Pewnego dnia, kiedy kopałam pole pod kapustę, przybiegła po mnie zdyszana Läuferin (goniec), abym natychmiast szła do kancelarii. W drodze powiedziała mi tylko, że wzywa mnie Feldführer (komendant pola). Weszłam do biura i spadł na mnie od razu ze strony komendanta grad uderzeń i kopnięć tak gwałtownych, że upadłam na ziemię. Absolutnie nie wiedziałam, o co chodzi. Okazało się potem, że dostałam za to, że przy spisywaniu moich personaliów nie podałam swego zawodu. Od tej pory – wrzeszczał w furii komendant – będziesz Lagerarchitektem”.

Wśród obowiązków, jakie władze obozu wyznaczyły jej w ramach nowo utworzonego stanowiska, były między innymi: utrzymywanie porządku w pasie ogrodzenia pomiędzy drutami, wyznaczanie i wykonanie dróg oraz ścieżek w obrębie pól więźniarskich, kopanie rowów kanalizacyjnych oraz przygotowanie wielkiego trawnika przy głównej arterii obozu tzw. Lagerstrasse. „Jakże ja to wszystko zrobię?” – skwitowała w jednej z relacji.

Podobnie jak inne więźniarki deportowane do KL Lublin, Helena Kurcyusz podlegała reżimowi, jaki narzucały im SS Aufseherinen – nadzorczynie obozu kobiecego z Elsą Ehrich na czele. Chociaż oberaufzejerka, jak określały ją polskie więźniarki, wykazywała się bezwzględnością i sadyzmem, Helena Kurcyusz, ryzykując własnym życiem, starała się negocjować z główną nadzorczynią, walcząc tym samym o ocalenie żydowskich kobiet przydzielonych do podległych jej grup roboczych. „Meldowałam jej, że o ile nie wyreklamuje moich komand, nie skończymy naszych robót w terminie. Ponieważ wyjątkowo zależało jej na tym, aby nasze pole nie wyglądało gorzej od pól męskich, pozwała mi na ustawianie moich komand pomiędzy barakami, z dala od zasięgu selekcji. Żydówki, ratując się przed śmiercią, pchały się do tych komand. Z dwustu kobiet robiło się czterysta i więcej”.

Chociaż wielu więźniów funkcyjnych zapisało się w historii jako okrutnicy i wyzyskiwacze żywiący się cierpieniem współwięźniów, postępowanie Heleny Kurcyusz to doskonały przykład tego, że niektórzy potrafili wykorzystać swoją uprzywilejowaną pozycję do niesienia pomocy innym.

W czasie spędzonym za drutami KL Lublin Helena Kurcyusz starała się realizować również swoje zamiłowania plastyczne. W miarę możliwości uprawiała niewielkie formy malarskie i rysunek. Jako Lagerarchitekt pozostawała w stałym kontakcie z pracownikami wolnościowymi transportującymi niezbędne materiały lub wykonującymi specjalistyczne roboty budowlane na terenie obozu. Wśród nich był również inż. Piotr Denisow, który nielegalnie dostarczył jej akwarele. Pewnego dnia, oddając się swojej pasji podczas krótkiej przerwy, chwila nieuwagi sprawiła, że stanęła twarzą w twarz z niezwykle niebezpiecznym człowiekiem – Antonem Thumannem. Więzień Majdanka Jerzy Kwiatkowski tak scharakteryzował esesmana: „Thumanna boją się wszyscy, wiadomo bowiem, iż jednym uderzeniem w twarz powali najsilniejszego”. Mylnie nazywany przez wielu więźniów komendantem obozu, faktycznie pełnił funkcję kierownika oddziału więźniarskiego. Był to jednak najważniejszy funkcjonariusz SS, z którym więźniowie mieli realną styczność. „Któregoś dnia malowałam pejzaż, oglądany przez nas codziennie z VI pola. Nagle usłyszeliśmy tętent konia i zanim zdołaliśmy pomyśleć – stanął przed nami Thumann – postrach całego Majdanka. Zeskoczył z konia i – co tu robisz? – zapytał po niemiecku. – Maluję – odrzekłam. – Pokaż mi. Thumann przez chwilę kontemplował obrazek, spoglądając przy tym na widok, jakby chciał sprawdzić czy wiernie jest oddany, po czym bez słowa zwrócił mi akwarelkę, wsiadł na konia i odjechał”.

Ten niespotykany w obozie akt łaski Thumanna oraz szczerość utalentowanej więźniarki wobec bezwzględnego esesmana pozwoliły jej zachować malunek, a uwieczniona przez więźniarkę panorama Lublina do dziś znajduje się w zbiorach Państwowego Muzeum na Majdanku.

KL Lublin nie był jedynym obozem koncentracyjnym, do którego trafiła Helena Kurcyusz. W kwietniu 1944 r. została wywieziona do KL Ravensbrück, a następnie do Neubrandenburg, gdzie doczekała wyzwolenia. Po wojnie mieszkała w Szczecinie i pracowała jako urbanistka. Zmarła w 1999 r.

#zostańwdomu
#jutrobędzielpiej

Po pełnym powiększeniu użyj klawiszy strzałek, aby zmienić obraz oraz klawisza ESC, aby zamknąć powiększenie

  • #jutrobędzielepiej - Helena Kurcyusz
  • #jutrobędzielepiej - Helena Kurcyusz
  • Pokaż powiększenie powyżej: #jutrobędzielepiej - Helena Kurcyusz
  • Pokaż powiększenie powyżej: #jutrobędzielepiej - Helena Kurcyusz

Społeczności

polski

english