rozwiń menu główne

05.01.1901

#jutrobędzie lepiej - Śpiewająca Malina

Jednym z przejawów aktywności kulturalnej, kojącej tęsknotę za przeżyciami estetycznymi i dającymi nadzieję na lepsze jutro, był na Majdanku śpiew.

Więźniowie wykonywali piosenki znane z wolności, ale także pieśni tworzone w obozie, traktując je jako rodzaj pomocy dla współwięźniów. Śpiewali, aby podtrzymać się wzajemnie na duchu i oderwać na chwilę od tragicznej rzeczywistości.


„Dzieliłyśmy się nawzajem pieśnią i wierszem tak jak chlebem” – wspomina Krystyna Tarasiewicz, więźniarka Majdanka. W pamięci wielu kobiet osadzonych w KL Lublin zachowała się Maria „Malina” Bielicka i jej wykonanie „Ave Maria” Franza Schuberta.


Aktorka i śpiewaczka Maria Bielicka-Szczepańska urodziła się w 1909 r. w Warszawie. Była absolwentką Konserwatorium Warszawskiego. 19 sierpnia 1942 r. została aresztowana za działalność konspiracyjną i uwięziona na Pawiaku. 17 stycznia 1943 r. przeniesiono ją na Majdanek. W obozie pracowała na rewirze jako sprzątaczka. Już pierwszego wieczoru w obozie zaśpiewała w bloku więźniarek z Pawiaka „Ave Maria”. Później utwór ten wykonywała co wieczór, poprzedzając go zazwyczaj kilkoma wesołymi piosenkami. Śpiewała również w innych barakach oraz w obozowym szpitalu kobiecym. Zachował się gryps skierowany do artystki, utrzymany w tonie humorystycznym, podpisany przez pacjentki rewiru:


„Bardzo stęsknione za strawą duchową chore piątego bloku ośmielają się prosić o przybycie i zaśpiewanie kilku piosenek. Święcie wierzymy, że naszej prośbie I Lager-śpiewaczka nie sprzeciwi się, wobec czego z biciem serca oczekujemy”.


Widząc, jak bardzo więźniarki łakną wrażeń estetycznych i jak ogromny wpływ jej śpiew wywiera na postawę kobiet, a nawet ich wzajemne relacje, nigdy nikomu nie odmówiła piosenki.


„Mam wrażenie, że to jest najważniejsze: umieć znaleźć w życiu, w każdej sytuacji, coś pięknego, wzniosłego, szlachetnego. Coś, co obroni wolną myśl przed zwierzęcym okrucieństwem, przed pogardą i upodleniem. Od tego wieczoru, kiedy po raz pierwszy opanowałam sytuację piosenką nauczyłam się jeszcze silniej cenić to, co tak zawsze kochałam – muzykę i pieśń. Przekonałam się bowiem, że naprawdę każdego człowieka można w chwilach jego słabości, poniżenia wstrząsnąć, okiełznać jego odruchy niegodne, wychować, jeśli mu się da sztukę. I dziwne się może komu wydać, że niekiedy trzeba zaczynać tak, jak my to tam, na Majdanku, zaczynałyśmy, że najpierw daje się pioseneczki banalne, sentymentalne, a potem dopiero coś mocnego, co wzruszy, zmobilizuje, okrzepi w oporze, w walce o życie aż do końca, choćby to miał być koniec tragiczny” – opowiadała Bielicka.


12 kwietnia 1944 r. została wywieziona do KL Auschwitz, następnie do KL Ravensbrück i Neustadt-Glewe. Po wojnie pracowała m.in. w Teatrze Syrena w Łodzi i w Operetce Warszawskiej. W 1970 r. przeszła na emeryturę.

„Śpiew był moją życiową pasją, moim przeznaczeniem i dlatego sprawiał przyjemność nie tylko słuchającym, ale w równej mierze mnie samej” – wspominała.


Maria Bielicka-Szczepańska zmarła w 1989 r. w Warszawie.


#zostańwdomu


#jutrobędzielepiej

Po pełnym powiększeniu użyj klawiszy strzałek, aby zmienić obraz oraz klawisza ESC, aby zamknąć powiększenie

  • Śpiewająca Malina
  • Pokaż powiększenie powyżej: Śpiewająca Malina

Społeczności

polski

english