rozwiń menu główne

03.07.2020

#jutrobędzie lepiej – „Tu mówi Londyn” – poszukiwanie nadziei w eterze

Usytuowany na południowo-wschodnich obrzeżach Lublina, niemiecki obóz koncentracyjny na Majdanku wyróżniał się swoją lokalizacją na tle innych placówek tego typu.

Z reguły, planiści i architekci z zarządu budowlanego SS wybierali pod budowę obozów miejsca odosobnione i położone z dala od większych skupisk ludności. Bliskie sąsiedztwo Lublina, miasta liczącego w trakcie wojny ok. 120 tys. mieszkańców, stwarzało realne możliwości utrzymywania kontaktów ze światem zewnętrznym.

W poprzednich odsłonach naszego cyklu, wspominaliśmy m.in. robotników cywilnych pracujących na terenie obozu, którzy ryzykującym własnym życiem przenosili paczki i grypsy, oraz materialną pomoc niesioną przez polskie organizacje charytatywne. W historii KL Lublin miały również miejsce rodzinne spotkanie więźniów z krewnymi, którzy pozostali na wolności. O swoich niemych widzeniach z bratem poprzez druty obozowe pisał Jerzy Kwiatkowski. W jednym z odcinków „Miłości za drutami Majdanka” opisywaliśmy też historię Andrzeja Czaykowskiego, który wykorzystał fałszywą legitymację inspektora kanalizacyjno-budowlanego aby spotkać się z więzioną w KL Lublin Danutą Brzosko. Przykłady te dowodzą, że nawiązanie kontaktu ze światem wolności, chociaż niezwykle trudne, było dla więźniów możliwe.

O tym jak ważne było dla osadzonych na Majdanku otrzymywanie wiadomości z zewnątrz świadczą również prośby o przesyłanie w paczkach gazet i biuletynów, które pojawiały się w wysyłanych z obozu grypsach. Należy również pamiętać, że komendantura KL Lublin podejmowała starania by utrzymać rzeczywistość obozową w tajemnicy. Każda osoba zwalniana z Majdanka, podpisując specjalny dokument zobowiązywała się do utrzymania w sekrecie tego co widziała i doświadczyła jako więzień. Niewywiązanie się z potwierdzonej podpisem obietnicy mogło grozić kolejnym aresztowaniem przez funkcjonariuszy Gestapo. Wszystkie kanały jakimi wiadomości ze świata wolności docierały do społeczności więźniarskiej, były z punktu widzenia władz obozowych metodami sabotażu, a korzystanie z nich aktem jawnego oporu wobec III Rzeszy. Nawiązywanie i utrzymywanie kontaktu ze światem zewnętrznym było zatem dla więźniów bardzo ryzykowne. Wśród sposobów pozyskiwania informacji, najbardziej brawurową metodą wydaje się być słuchanie w obozie audycji radiowych. Taką możliwość, miał wyłącznie niewielki krąg więźniów pracujących tam, gdzie dzięki nieuwadze esesmanów można było uzyskać chwilowy dostęp do radioodbiorników. Do takich miejsc należały m.in. sprzątane przez więźniarki kwatery oficerów SS, warsztaty samochodowe obsługiwane przez więźniarskie komando Fahrbereitschaft, czy magazyny SS Unterkunftskammer. Wysokiej jakości sprzęt, będący na wyposażeniu esesmanów, pozwalał na odbieranie za drutami Majdanka programów nadawanych z Londynu przez brytyjską rozgłośnię BBC. Przysłuchiwanie się radiowym audycjom i serwisom informacyjnym było nie tylko formą oderwania się od obozowej rzeczywistości, ale dostarczało też ważnych wiadomości o sytuacji polityczno-militarnej w Europie. Dzięki sekretnemu wykorzystywaniu niemieckiej aparatury, więźniowie KL Lublin dowiedzieli się m.in. o klęsce Wehrmachtu pod Stalingradem i o lądowaniu Aliantów w Normandii. Napływające w ten sposób informacje o kolejnych klęskach wojsk Osi na wszystkich europejskich frontach, dodawały więźniom otuchy i wzbudzały nadzieję na rychłe wyzwolenie.

O potajemnym wsłuchiwaniu się w audycje radiowe relacjonowali zatrudniony w SS Unterkunftskammer Józef Serafin i bohater brawurowej ucieczki samochodowej z komanda Fahrbereitschaft, Mikołaj Stebliński.

#jutrobędzielepiej

Społeczności

polski

english