rozwiń menu główne

10.07.2020

# jutrobedzie lepiej. Historia Bronisławy Ulas i Piotra Kiriszczenko

"Nie chciało mi się wierzyć, że w obozie mogłem spotkać takiego anielskiego człowieka."

W maju 1942 roku gestapo aresztowało za działalność konspiracyjną 35-letnią Bronisławę Ulas, córkę Antoniego. 17 stycznia 1943 r. transportem więźniów politycznych z więzienia na Pawiaku w Warszawie została ona przywieziona i osadzona w obozie na Majdanku. Wraz z innymi kobietami niemieckie władze obozowe umieściły ją na V polu więźniarskim. Wczesną jesienią tego samego roku obóz kobiecy został przeniesiony na pole I w miejsce pola i rewiru męskiego relokowanego na pole V.

Najprawdopodobniej to właśnie tu los zetknął B. Ulas z dziesięcioletnim Piotrem Kiriszczenko, który znalazł się w obozie na Majdanku wiosną 1943 r. Został przywieziony wraz z matką Anną i młodszym bratem Nikołajem jednym z pierwszych transportów z Witebszczyzny. Ludność wiejska tego rejonu Białorusi masowo była wysiedlana przez władze okupacyjne ze swoich domostw, by w ten sposób pozbawić zaplecza partyzantów rozwijających, zakrojoną na szeroką skalę, działalność w regionie. Tuż po osadzeniu w obozie kobiecym bracia zostali oddzieleni od matki, która zachorowała, a po kilku dniach zmarła. Zawiadomione o tym fakcie dzieci musiały odnaleźć jej ciało w stosie innych zwłok, by móc się z nią pożegnać. Od tego czasu chłopcy zdani byli jedynie na siebie. Nauczyli się wykorzystywać swoją historię, by zdobyć dodatkową porcję chleba od wzruszonych kobiet. Głód zmuszał ich do szukania resztek pożywienia na obozowych śmietnikach.

Wkrótce zachorował i zmarł także brat Piotra, a on sam znacznie osłabł z powodu niedożywienia. Głód zmuszał go do podejmowania ryzykownych zachowań: „Zabroniono nam chodzić do innych braków, ale nie słuchałem tych zakazów, zacząłem biegać i prosić o cokolwiek do zjedzenia. Najwięcej żywności zdobywałem zwykle w baraku nr 6. Przychodzili tu pracować Polacy z wolności. […] Kiedy jedli, stawałem przed nimi i błagalnym wzrokiem prosiłem. Dawali mi kawałeczek chleba, kiełbasę, jabłko, po kilka razy im dziękowałem po polsku i zwiewałem, żeby ktoś z władz obozowych mnie nie przyłapał.”

Z czasem chłopiec zorientował się, że dla polskich więźniarek pracujących na polach obozowych sporą wartość ma drobne drewno. Najprawdopodobniej wykorzystywały je do podtrzymania niewielkiego ogniska w polu, gdzie pracowały przy uprawie ziemniaków. Każdego dnia odpłacały się Piotrowi kilkoma upieczonymi bulwami. Jednak to spotkanie z Bronisławą Ulas uratowało mu prawdopodobnie życie na Majdanku.

„Kiedyś przyniosłem parę drewienek do ostatniego baraku nr 7. Stanąłem przed drzwiami. Wyszła kobieta. Zapytała po polsku: ‘Na co czekasz chłopczyku?’ Powiedziałem, że przyniosłem drewno. Wprowadziła mnie do baraku i zaczęła mówić, że jeśli mnie Niemcy złapią, dadzą 25 batów, a to już pewna śmierć, będzie płakała matka i braciszek. Zacząłem jej opowiadać, że nie mam nikogo, wszyscy zginęli. Nakarmiła mnie. Po raz pierwszy w obozie najadłem się do syta chlebem z margaryną i solą.

Polka ta […] była bardzo piękna. Nakazała mi, żebym więcej drewna nie nosił. Powiedziała: ‘kiedy zechcesz jeść, to przychodź do mnie. ‘ Zauważyła, że mam brudne palce i zapytała po polsku: ‘Czemu, chłopczyku, masz ręce brudne?’. Miałem świerzb, co było gorsze od jakichkolwiek czyraków. Ze świerzbem bowiem zabierali do oddzielnego baraku i smarowali tam czarną śmierdzącą mazią. Z tego też baraku często zabierano ludzi do krematorium. Myślałem, że wytrzymam jeszcze z 15 dni i nie przyznawałem się do świerzbu. Polka popatrzyła na moje ręce. Wymyła wszystkie chore miejsca i posmarowała żółtą maścią. Kiedy przychodziłem do niej po chleb, to smarowałem się tą maścią aż do wyzdrowienia […]. Nie chciało mi się wierzyć, że w obozie mogłem spotkać takiego anielskiego człowieka. Odtąd mogłem przynosić chleb również innym dzieciom.

[…]

W obozie bochenek chleba wart był złotą obrączkę. I oto pomyśleć tylko, ile dobrego ona dla mnie zrobiła. Jeśli by przeliczyć to jedzenie, które od niej otrzymałem, to może się okazać, że dała mi mniej więcej około 35 złotych obrączek. Mówiąc ściślej, dzięki niej przeżyłem.

Późną jesienią 1943 r. Piotr z prawie setką innych dzieci białoruskich został wywieziony do dziecięcego obozu pod Łodzią, a po około roku do obozu położonego w miejscowości Kremitschau w Niemczech. Wolność odzyskał w kwietniu 1945 r., a pod koniec lata wrócił w rodzinne strony. Liczył, że odnajdzie tu ojca i starszego brata. Niestety okazało się obaj zginęli podczas wojny, a osieroconym chłopcem zajęła się dalsza rodzina.

Bronisława Ulas została wywieziona z Majdanka w kwietniu 1944 r. do KL Raensbrück, a następnie do Buchenwaldu, komando Lipsk. Po wojnie wróciła do Polski. Zmarła w roku 1977.

# jutrobedzielepiej

Po pełnym powiększeniu użyj klawiszy strzałek, aby zmienić obraz oraz klawisza ESC, aby zamknąć powiększenie

  • Powiększ obraz: Piotr Kiriszczenko
  • Pokaż powiększenie powyżej: Piotr Kiriszczenko

Społeczności

polski

english