rozwiń menu główne

30.07.2019

Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin

Kurt Wojciech Szczudło urodził się 18 września 1906 r. w Królewskiej Hucie, czyli w obecnym Chorzowie, jako syn Wincentego Szczudły i Małgorzaty z domu Bulskiej. Dzieciństwo spędził na Śląsku. Tam też po zdaniu egzaminu maturalnego i ukończeniu Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Mysłowicach w 1926 r. rozpoczął pracę jako nauczyciel w szkole powszechnej. Kształcił się również w Instytucie Muzycznym w Katowicach i eksternistycznie – w Państwowym Konserwatorium Muzycznym w Poznaniu, uzyskując uprawnienia do nauczania muzyki w szkołach średnich. W 1933 r. ukończył wyższy kurs nauczycielski w Poznaniu, a rok później otrzymał zezwolenie na nauczanie w szkołach polskich za granicą, czyli na terenie obecnego Śląska Opolskiego. Niedługo później podjął pracę w polskiej szkole mniejszościowej w Centawie, gdzie został jednocześnie kierownikiem. Funkcję tę sprawował do 1939 r.

Prowadził niezwykle, jak na ówczesne czasy, odważną i wszechstronną działalność oświatową. Czynnie działał na rzecz polskości Śląska, m.in. nauczając młodzież języka polskiego czy dbając o przyjęcie przez swoich wychowanków I Komunii Świętej. Należał do Związku Polaków w Niemczech. Interesował się folklorem, zbierał stare polskie pieśni ludowe z powiatu strzeleckiego, w 1938 r. wydane drukiem przez Polską Akademię Umiejętności. Był dyrygentem kilku chórów i jednego towarzystwa śpiewaczego na Śląsku, współredaktorem czasopisma „Przyjaciel Pieśni”, sam również komponował muzykę do pieśni ludowych Śląska Opolskiego.

W styczniu 1939 r. zawarł związek małżeński z Leokadią Głowanią, także członkinią Związku Polaków w Niemczech. Wraz z żoną przeprowadził się do Bytomia, a wkrótce potem do Katowic. Po wybuchu wojny, narażeni na ciągłe szykany i pobicia ze strony władz lub antypolskich organizacji po niemieckiej stronie Śląska, w obawie przez aresztowaniem przez gestapo, Szczudłowie podjęli decyzję o wyprowadzce w głąb Generalnego Gubernatorstwa. Osiedlili się w Opocznie. Ze względu na bardzo dobrą znajomość języka niemieckiego Kurt Wojciech wkrótce dostał posadę tłumacza w Urzędzie Pracy.

Niestety, emigracja z terenów rodzinnego Śląska nie uchroniła rodziny Szczudłów przed represjami. Ciągłe utrzymywanie kontaktów z ruchem oporu i potajemne przekazywanie informacji o planowanych przez Niemców łapankach i wywózkach na roboty zostały wykryte. 20 listopada 1942 r. Kurt Wojciech został aresztowany i osadzony w więzieniu gestapo w Tomaszowie Mazowieckim. 8 stycznia 1943 r. wraz z grupą ponad tysiąca więźniów politycznych z różnych więzień dystryktu radomskiego trafił na Majdanek.

Na wieść o zmianie miejsca pobytu męża Leokadia natychmiast przyjechała do Lublina. Dzięki dobremu sercu lubelanki zamieszkałej przy ul. 3 Maja zatrzymała się w jej mieszkaniu i rozpoczęła starania o jak najszybsze zobaczenie się z małżonkiem oraz, w dalszej perspektywie, o jego zwolnienie z obozu. Wkrótce nawiązała kontakt z pracującymi na terenie Majdanka robotnikami cywilnymi i za ich pośrednictwem, podejmując ogromne ryzyko, spotykała się z ukochanym i dostarczała mu paczki z żywnością.

Nie sposób nie wzruszyć się, czytając wspomnienia Leokadii. Ta pełna odwagi kobieta, kierując się miłością do męża, ryzykowała życie swoje, jego samego i każdej pośrednio udzielającej pomocy osoby, by choć na moment podejść pod druty i wymienić czułe spojrzenia, dodać otuchy dobrym słowem czy przekazać paczkę z chlebem i cukrem, tak cenionymi w życiu obozowym. Starając się o zwolnienie męża z Majdanka, interweniowała na gestapo zarówno osobiście, jak i za pośrednictwem przymusowo wcielonego do Wehrmachtu brata.

„Nadzieja, którą przekazywałam, i mnie się również udzielała do tego stopnia, iż wyczekiwałam codziennie w bramie ostatniego domu przy ul. Fabrycznej bez względu na pogodę – jego powrotu. [...] Nieraz po 10 godz. stałam i czekałam, a może? I z ciężkim sercem zawiedziona wracałam”.

Na Majdanku Kurta Wojciecha wyznaczono na jednego z więźniów funkcyjnych – vorarbeiterów. Najwyraźniej jednak nie był zbyt gorliwym pomocnikiem kapo; można przypuszczać, że to właśnie z tego powodu wkrótce został brutalnie pobity i umieszczony w jednym z baraków rewiru męskiego.

W grypsie wysłanym do żony w Wielkanoc, 26 kwietnia 1943 r., Kurt Wojciech Szczudło pisze:

„Lodziuniu, moja najdroższa żonko! Nikt nie przypuszczał, że obecnie jestem sparaliżowany na lewą rękę i lewą nogę i przykuty do łóżka jak ciężko chory, leżę w Krankenrevier i doktór Idaszewski mnie odwiedza. [...] Smutniej mi jest w te święta niż kiedykolwiek, ale nadziei wyzdrowienia, jak i powrotu do wolności nie tracę. Może się wojna wnet skończy i wtedy wrócę, choćby jako kaleka wrócić do Was. Nie smuć się z powodu mojej bezwładności, lekarz jest bardzo życzliwy [...]”.

W każdym z jego czternastu grypsów odnaleźć można typowe prośby osadzonego w obozie o paczki z żywnością, leki i papier do pisania, pojawiają się informacje o kolegach-towarzyszach niedoli – opoczanach z transportu radomskiego. Przebija ogromna tęsknota za żoną i synami, nieustanna nadzieja zwolnienia i powrotu do rodziny, troska o najbliższych i pozostawione gospodarstwo domowe:

„Myślę, że jestem na dobrej drodze leczenia, a P[an] Bóg miłosierny dopomoże i wyzdrowieję. Ogromną pomoc mam w Tobie, moja najlepsza żonusiu. Twój przyjazd, pomoc materialna lekarska, msza św. z tak dobrą intencją, wszystko razem P[an] Bóg policzy Ci za wielką przysługę, za wielki czyn z miłości i miłością względem Ciebie odpłaci Ci się każdy, kto Cię zna lub jeszcze pozna. Tak pragnę Cię zobaczyć, jak i dzieci nasze, a choćby na małej fotografii”.
[Gryps do żony z 10 maja 1943 r.]

„[...] w Tobie, kochana Lodziuniu, [mam] wielką, najlepszą opiekunkę i byłoby mi b[ardzo] markotno na świecie, gdybyśmy się nie mogli skontaktować, a ja z Twojej nieocenionej pomocy korzystać. [...] Z pewnością Jędruś pytał się o tatusia, a może także już Stasiunio potrafi stawiać pytania? Co to będzie za radość, gdy znajdę się znów pośród Was, a czuję coś, że to niebawem nastąpi, bo takie mam przeczucie, że moje tutejsze cierpienia się wnet skończą”.
[Gryps do żony z 22 maja 1943 r.]

Wraz z postępującym paraliżem ciała pisanie sprawiało Kurtowi coraz większą trudność. Kiedy stan zdrowia uniemożliwiał samodzielne stawianie liter, korzystał z pomocy kolegi.

Pod koniec czerwca Kurt z wciąż niegasnącą nadzieją rychłego powrotu do zdrowia relacjonował żonie: „zdrowie moje się znacznie poprawiło” oraz „jestem na drodze do wyzdrowienia i z pomocą już nawet robię kroki”, przebywając na bloku rekonwalescentów. Niestety, nieoceniona pomoc i niemal nadludzkie wysiłki podejmowane przez lekarzy-więźniów funkcyjnych, profesora Romualda Sztabę i doktora Leona Idaszewskiego, wciąż nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Niedowład części ciała nie był ponadto jedynym schorzeniem, na które cierpiał autor grypsów. Przeciągający się pobyt na rewirze i długotrwałe „leczenie” – bez leków czy aparatury medycznej – w połączeniu z panującymi w obozie warunkami bytowymi nie dawały choremu więźniowi wielkiej szansy na przeżycie.

Czas mijał, a wieści o rzekomych rychłych zwolnieniach Polaków z Majdanka wzbudzały tylko fałszywą nadzieję. Również starania podejmowane przez szwagra Ignacego, spełzły na niczym – szef radomskiego gestapo SS-Hauptsturmführer Paul Fuchs pozostał nieprzejednany.

Kurt Wojciech Szczudło zmarł po długiej i ciężkiej chorobie w obozie na Majdanku 31 lipca 1943 r., w wieku 37 lat. Pozostawił żonę Leokadię i dwóch maleńkich synków, Andrzeja Jacka i Stanisława Mariana.

19 listopada 1972 r., w 50. rocznicę powstania Związku Polaków w Niemczech na ścianie budynku szkoły w Centawie, której Kurt Wojciech Szczudło był kierownikiem, zawisła tablica upamiętniająca jego osobę i działalność w okresie okupacji.

W październiku ubiegłego roku wnuk Kurta Wojciecha Szczudły, Wojciech Szczudło i jego żona Małgorzata przekazali do zbiorów Państwowego Muzeum na Majdanku dużą kolekcję dokumentów – pamiątek po swoim dziadku. Dzięki ich gestowi nie tylko powiększył się zasób archiwalny Muzeum, ale przede wszystkim nasza wiedza o tym wspaniałym, ciepłym i czułym mężu, ojcu i dziadku.

Wszystkie informacje o nim, jakimi dotychczas dysponowało Muzeum, pochodziły z dwóch zachowanych dokumentów, poświadczających jego zgon w KL Lublin. Zawierały one jedynie suche fakty: datę i miejsce urodzenia i śmierci, imiona rodziców czy wykonywany zawód. Tych danych nie wystarczało, by móc powiedzieć, jakim Kurt Wojciech Szczudło był człowiekiem, jakimi wartościami kierował się w życiu i jak ważną rolę wśród lokalnej społeczności odgrywał. Lakoniczne informacje o danym więźniu, które znajdują się w dokumentach wytworzonych przez niemiecką administrację obozu, sprawiają, że niknie on w wielotysięcznym tłumie innych häftlingów, jego tożsamość zastępuje numer obozowy. Kompletne sylwetki więźniów, obraz ich życia prywatnego, zawodowego, działalności społeczno-kulturalnej, wyłaniają się dopiero z kart obszernych kolekcji dokumentów, przekazywanych do zbiorów muzealnych przez ich rodziny, a także relacji bliskich. Tak było również w przypadku Kurta Wojciecha Szczudły.

Jego bogata spuścizna liczy ponad sto dokumentów. Pośród nich znajdują się m.in. oryginalne grypsy, które Kurt wysyłał z Majdanka do ukochanej żony, kilkadziesiąt fotografii z albumu rodzinnego, różnego rodzaju dokumenty tożsamości, jak akt urodzenia, paszport czy książeczka wojskowa, pięknie wykaligrafowana niemiecką kurrentą prywatna korespondencja pochodząca z okresu przed aresztowaniem czy też wystawione przez lubelską parafię św. Pawła zawiadomienie o zgonie w KL Lublin. Ponadto w kolekcji znalazł się również maszynopis wspomnień Leokadii Szczudło, która zatroszczyła się o to, by burzliwe wojenne losy rodziny nigdy nie zostały zapomniane.

Część pamiątek po Kurcie Wojciechu Szczudle można oglądać na wystawie czasowej pt. „Zostawili po sobie... Pamiątki i dary byłych więźniów KL Lublin i ich rodzin w zbiorach Państwowego Muzeum na Majdanku”, która jest prezentowana do 28 sierpnia 2019 r. w Centrum Obsługi Zwiedzających.

opracowała: Joanna Cieślik, Archiwum PMM

Pieśń o Kurcie Szczudle

Słowa: Władysław Demkow
Muzyka: Józef Sroka

Kurt Szczudło do chaty wnosił polską mowę
I drogiej Ojczyzny najgorętszy śpiew,
Jednoczył rodaków pod znakami Rodła,
Na wszystko gotowych na ojczysty zew

Lećże, pieśni polska, czarowna, radosna,
Lećże poprzez wioski i Śląska kominy
Nieś słowo o Szczudle, Polaku spod Rodła
I rozsławiaj wszędzie czar śląskiej krainy.

A gdy się rozległo strasznej wojny wycie,
Ohyda ludzkości – faszyzmu siły
Szlachetnemu Szczudle odebrały życie,
A w Centawie polską szkołę zniszczyły.

Lećże, pieśni polska, czarowna, radosna,
Lećże poprzez wioski i Śląska kominy
Nieś słowo o Szczudle, Polaku spod Rodła
I rozsławiaj wszędzie czar śląskiej krainy.

I chociaż dziś leżysz gdzieś w nieznanym grobie
Zwycięskie te śpiewy będziemy Ci słać
I dziś uroczyście ślubujemy Tobie
Na straży świętości narodowych stać.

Lećże, pieśni polska, czarowna, radosna,
Lećże poprzez wioski i Śląska kominy
Nieś słowo o Szczudle, Polaku spod Rodła
I rozsławiaj wszędzie czar śląskiej krainy.

Po pełnym powiększeniu użyj klawiszy strzałek, aby zmienić obraz oraz klawisza ESC, aby zamknąć powiększenie

  • Powiększ obraz: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Powiększ obraz: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Powiększ obraz: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Powiększ obraz: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Powiększ obraz: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Powiększ obraz: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Powiększ obraz: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Powiększ obraz: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Powiększ obraz: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Pokaż powiększenie powyżej: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Pokaż powiększenie powyżej: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Pokaż powiększenie powyżej: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Pokaż powiększenie powyżej: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Pokaż powiększenie powyżej: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Pokaż powiększenie powyżej: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Pokaż powiększenie powyżej: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Pokaż powiększenie powyżej: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin
  • Pokaż powiększenie powyżej: Kurt Wojciech Szczudło. 76. rocznica śmierci w KL Lublin

Społeczności

polski

english