rozwiń menu główne

09.04.2020

Życie religijne w obozie koncentracyjnym na Majdanku. Niepisana zasada.

Życie codzienne w niemieckim obozie koncentracyjnym na Majdanku regulowała niepisana zasada, iż wszystko, co nie było nakazane, było zakazane. Do katalogu zabronionych aktywności należały zatem wszelkie formy życia religijnego. Mimo to, wielu osadzonych podejmowało różnego typu praktyki religijne.

Najprostszą w realizacji formą kultu była modlitwa indywidualna, której niektórzy osadzeni poświęcali się w krótkich chwilach względnego spokoju, np. podczas apelu czy wieczorem w baraku. Leon Bochenek tak opisał swoją codzienną modlitwę „[...] nuciłem z cicha Godzinki i inne pieśni do Najświętszej Marii Panny, pieśń do świętej Tereski itd. Kilku najbliższych kolegów wiedziało, że w ten sposób odbywa się modlitwa i nie przeszkadzało mi w rozmyślaniach. Z drugiego pola miałem widok na odległy Lublin i na dwie wieże kościelne. Przenosiłem się wzrokiem i myślą do pańskiej świątyni. Czy będę mógł klęknąć kiedy przed Najświętszym Sakramentem? Czy dane mi będzie przyjąć komunię świętą u stóp ołtarza? Tymczasem prosiłem Pana Jezusa, by chciał wejść do mego nędznego serca w sposób duchowy, w postaci komunii duchowej”.

W przypadku baraków, którymi kierował pozytywnie lub przynajmniej neutralnie nastawiony blokowy, zdarzały się także modlitwy grupowe. Najwięcej wspominają o nich więźniarki. Danuta Brzosko-Mędryk opisuje wspólne śpiewanie pieśni „Kiedy ranne wstają zorze” oraz „Kto się w opiekę odda Panu swemu”. Podobnie zapamiętała to Zofia Pawłowska. Z kolei Eugenia Deskur, blokowa jednego z baraków na polu V, wspomina „Nasze Rosjanki-Babuszki zawsze się modlą”. Na polach męskich zbiorową modlitwę organizował w jednym z baraków blokowy „Kołodko”, czyli ukrywający się pod tym fałszywym nazwiskiem ksiądz Witold Kiedrowski. Podobnie postępował blokowy Antoni Wolf. W obu jednak przypadkach zwyczaj ten zakończył się szybko z powodu donosu lub pozbawienia funkcji. Autor spisanych już w 1943 r. „Trzech tygodni na Majdanku”, Antoni Trepiński, pisał: „Gromada półtysięczna stała w karnym skupieniu, wysłuchując Ewangelii odczytywanej donośnym głosem na środku szopy przez księdza Chróścickiego [...]. Po czym odmawiano szereg modlitw”. Codzienną modlitwę pieśniami zorganizował też ksiądz Andrzej Osikowicz. Tradycja ta była kultywowana aż do dnia jego śmierci – 29 grudnia 1943 roku.

Znaczenie trudniejsze było przystępowanie do sakramentów, takich jak spowiedź czy eucharystia, ponieważ wymagało ono obecności księży. Na Majdanku osadzonych było co najmniej 20 duchownych, jednak z oczywistych względów nie mogli oni sprawować sakramentów w normalny sposób. Rada Główna Opiekuńcza próbowała wyprosić u władz obozowych zgodę na udzielanie komunii i sakramentu pokuty wszystkim chętnym więźniom, jednak według Prezesa RGO Ludwika Christiansa odpowiedź brzmiała następująco: „więźniom na Majdanku jako niepoprawnym zbrodniarzom potrzebna jest raczej kula niż Ofiara i Komunia Święta”.

W tych okolicznościach niektórzy księża więźniowie podejmowali próby konspiracyjnego udzielania sakramentów. Osadzony w obozie od września 1942 r. do marca 1943 r, jezuita Kazimierz Maciejewski napisał: „Grupowa religijność była wykluczona. Indywidualne spowiedzi, pokrzepienia duchowe odbywały się tylko w przygodnej spacerowej rozmowie. […] W sekretny sposób, z odległości trzeba było udzielać rozgrzeszenia. Nie mogłem odprawiać mszy świętej byłem pod specjalnym nadzorem”. Z powodu oddzielenia kobiet od mężczyzn jeszcze trudniejszy dostęp do spowiedzi miały więźniarki, jednak dzięki obozowej konspiracji udało się zorganizować spowiedź również na polu kobiecym. Wspomina to Maria Szary: „Zawiadomiono nas pocztą konspiracyjną, że w łaźni będzie spowiadał ksiądz więzień. Proste kobiety poddawały w wątpliwość czy taka spowiedź będzie ważna (miała być też i komunia święta) Bo co to za ksiądz bez ornatu i stuły. Starsze koleżanki jak mogły rozwiewały ich wątpliwości. Przystąpiłam i ja wówczas do spowiedzi i komunii świętej, to pamiętam dokładnie. Ksiądz więzień przyszedł z brygadą stolarzy, nas po jednej wzywano do łaźni (taki barak i koryto na wodę). To była pierwsza i ostatnia spowiedź”.

Oczywiście opisane przypadki dotyczyły tylko nielicznych osadzonych, którzy wiedzieli o obecności księży i mieli możliwość kontaktu z nimi. W celu umożliwienia przystąpienia do sakramentu pokuty większej liczbie osadzonych, ksiądz Witold Kiedrowski 19 marca 1943 r. dokonał powszechnego odpuszczenia win wszystkim, którzy tego szczerze pragnęli (tzw. absolucja generalna). Wcześniej konspiracyjnie poinformował o tym więźniów, uprzedzając, że obrzędu tego dokona podczas apelu w momencie wypowiedzenia przez komendanta obozu rozkazu „baczność”.

Jedyne wspomnienia mówiące o odprawieniu mszy w obozie koncentracyjnym na Majdanku dotyczą baraku nr 14 na polu III, gdzie osadzony był grekokatolicki ksiądz – późniejszy błogosławiony - Emilian Kowcz. Napisany przez niego gryps oraz relacje współwięźniów potwierdzają, że odprawiał on w baraku mszę za cichym przyzwoleniem blokowego. Niestety, nieznane są bliższe szczegóły przebiegu tej liturgii. Oficjalna msza na Majdanku odbyła się prawdopodobnie raz – 4 czerwca 1944 r. Miała ona jednak miejsce na polu V, które było wówczas wyjęte spod nadzoru władz obozowych, a podlegało Wehrmachtowi, dzięki czemu panował tam nieco łagodniejszy reżim.

W obliczu braku możliwości odprawienia liturgii podejmowano próby udzielania samej komunii świętej. W tym celu proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lublinie,ksiądz Ignacy Żyszkiewicz, kierował akcją, w wyniku której do KL Lublin przeszmuglowano ponad 86 tysięcy komunikantów. Wewnątrz obozu, pełniący funkcję obozowego aptekarza ksiądz Witold Kiedrowski samodzielnie lub przez wyznaczonych kolegów przekazywał komunię chętnym więźniom.

Do praktyk religijnych skłaniał okres świąt oraz ważnych okresów liturgicznych, takich jak Wielki Post i Wielki Tydzień. W 1943 r. cieszące się nieco większą swobodą więźniarki z rewiru na polu żeńskim zorganizowały rekolekcje w trakcie Wielkiego Tygodnia, podczas których codziennie spotykały się na rozważaniach Męki Pańskiej. W jednym z baraków zorganizowany został również koncert pieśni wielkopostnych. Polki oraz Białorusinki podjęły także tradycję urządzania grobu Pana Jezusa.

O przeżywaniu Wielkiego Piątku w obozie wspomina Wanda Ossowska: „Wielki Piątek to największe święto ewangelików, więc Niemcy nie dokuczali tego dnia. Nagła wiadomość, że na polu jest Golgota, poderwała nas wszystkie. Okazało się, że kobiety wracając z prac polnych przynosiły kamienie, które ułożone w stos tworzyły kopiec, na którym postawiono krzyż zbity dość niezdarnie z dwóch desek. Kobiety zapłakane, zgromadzone pod tym znakiem męki śpiewały pieśni wielkopostne, modliły się i przeżywały śmierć Pana nad Pany przepraszając za własną słabość, która każe im narzekać”.

Największą liczebnie grupą osadzonych na Majdanku byli więźniowie pochodzenia żydowskiego. Niestety, zdecydowana większość z nich nie przeżyła pobytu w KL Lublin, przez co posiadamy niewiele relacji dotyczących ich życia codziennego w obozie. Jeśli chodzi o podejmowane formy religijne wspomnienia mówią najczęściej o modlitwach w obliczu bliskiej śmierci. Regina Fingier opisuje: „Nazajutrz znów selekcja. Starsi ludzie modlą się, wiedzą, że idą na śmierć”. Niezwykłą wytrwałość w kultywowaniu swej wiary prezentował nieznany z imienia holenderski Żyd, który mimo okrutnych kar nie rozstawał się ze swoją jarmułką. Podobnie postępowali jego dwaj rodacy, którzy ani na chwile nie rozstawali się z fragmentami Tory, które udało im się znaleźć w obozie.

Zwartą, choć nieliczną grupę wyznaniową stanowili świadkowie Jehowy, zwani w terminologii obozowej „Bifo”. Nieznane są formy praktyk religijnych podejmowanych przez nich w obozie, zachowały się natomiast opisy ich postawy moralnej. Słynęli z wielkiej sumienności w wykonywaniu swojej pracy i uczciwości nawet wobec władz obozowych, a także z niezłomnej wytrwałości w wierze. Jerzy Kwiatkowski wspominał, że władze obozowe regularnie przedkładały im do podpisania oświadczenie o wyrzeczeniu się wiary, za każdym jednak razem odpowiedź była odmowna.

Wśród tak ogromnej liczby więźniów Majdanka można znaleźć wiele różnych postaw religijnych. Pewną część osadzonych stanowili ateiści, było też wiele osób, które w wyniku przeżytej tragedii traciły wiarę lub przynajmniej chęć jej praktykowania. Postawy przytoczone w powyższym tekście pokazują jedynie, jakie formy życia religijnego praktykowali ci, którzy pragnęli kultywować swoją wiarę nawet w tak trudnych warunkach.

Marek Duda

Źródła:
1. B. Fiała, „Życie religijne więźniów”, [w:] „Majdanek 1941-1944, red. T. Mencel, Lublin 1991
2. D. Burdzań, „Życie religijne i działalność osób duchownych w obozie koncentracyjnym na Majdanku”, praca magisterska

Na zdjęciu:
Bursa ze zbiorów PMM, w której ks. Kiedrowski roznosił komunię świętą więźniom.

Po pełnym powiększeniu użyj klawiszy strzałek, aby zmienić obraz oraz klawisza ESC, aby zamknąć powiększenie

  • Bursa
  • Pokaż powiększenie powyżej: Bursa

Społeczności

polski

english