rozwiń menu główne

28.04.2021

Holenderska broszka w zbiorach sobiborskich

Większość obiektów prezentowanych na wystawie stałej w Muzeum i Miejsce Pamięci w Sobiborze stanowią przedmioty osobiste należące do ofiar Holokaustu. Pierwszymi transportami, na przełomie kwietnia i maja 1942 r. do niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze przywieziono Żydów z okupowanej Polski, głównie z Lubelszczyzny. W kolejnych miesiącach trafiali tu także Żydzi z Holandii, Słowacji, Francji, Rzeszy i przyłączonej do niej Austrii oraz Protektoratu Czech i Moraw utworzonego po rozpadzie Czechosłowacji. We wrześniu 1943 r. Niemcy skierowali do Sobiboru kilka transportów z getta w Mińsku na Białorusi.

Żydzi z zagranicy, których zazwyczaj informowano o „przesiedleniu na wschód", zabierali ze sobą rzeczy pierwszej potrzeby, niezbędne do życia w nowym miejscu: naczynia, sztućce, lekarstwa, przybory higieniczne, narzędzia pracy. Wielu ludzi nie miało możliwości spakowania swojego dobytku, zabierani byli prosto z ulicy w organizowanych tzw. obławach na Żydów. Jedynym ich majątkiem była wówczas zawartość kieszeni i torebek: portfele, grzebienie, lusterka, szminki, okulary, zapalniczki oraz biżuteria, którą mieli na sobie.

Oprócz głównego celu akcji „Reinhardt", czyli masowej eksterminacji żydowskich dzieci, kobiet i mężczyzn, ogromne znaczenie miała także grabież ich mienia. Dla organizatorów ludobójstwa wartość materialną miały nie tylko pieniądze czy drogocenne kruszce i kamienie, lecz wszystko to, co dało się jeszcze wtórnie wykorzystać lub spieniężyć. Pociągi, którymi przywożono Żydów na śmierć, wyjeżdżały z Sobiboru wyładowane posegregowaną odzieżą, obuwiem oraz walizkami. Najdrobniejsze przedmioty wysyłano do magazynów w Lublinie, a następnie do Rzeszy.

Rzeczy pomordowanych, które można zobaczyć na wystawie, zostały znalezione w trakcie badań archeologicznych prowadzonych na terenie byłego niemieckiego obozu zagłady. Zachowana do dziś nieliczna biżuteria została prawdopodobnie zgubiona przez ich właścicieli po wyjściu z pociągu lub przeoczona podczas segregacji mienia. Jednym z takich przedmiotów jest mosiężna broszka z wytłoczoną sceną rodzajową przedstawiającą grupę ludzi. Dość schematyczne wykonanie i brak charakterystycznych szczegółów utrudniało początkowo identyfikację sceny poza tym, że z pewnością nawiązywała ona do XVII-wiecznego malarstwa niderlandzkiego. W zidentyfikowaniu przedstawienia pomogło odnalezienie drugiej, podobnej w formie broszki, zachowanej co prawda tylko w połowie, lecz z bardziej znaną sceną. Po przeprowadzeniu konserwacji na jej fragmencie rozpoznano przedstawienie pochodzące z obrazu „Kompania Fransa Banninga Cocqa i Willema van Ruytenburgha” (znanego bardziej jako „Straż nocna" lub „Wymarsz strzelców”) autorstwa Rembrandta, znajdującego się w zbiorach Rijksmuseum w Amsterdamie. Ten sam materiał, podobny kształt, wielkość i sposób wykonania obu broszek sugerują, że pochodzą one z jednego warsztatu. Kierując się tym tropem, udało się ustalić, że pierwsza broszka odzwierciedla obraz „Święto św. Mikołaja" niderlandzkiego artysty Jana Steena, datowany na lata 1665-1668, również ze zbiorów Rijksmuseum. Centralna postać okazała się dziewczynką, obdarowaną przez św. Mikołaja figurką św. Jana Chrzciciela oraz wiaderkiem pełnym słodyczy. Znajduje się ona w otoczeniu rodziców, służącej oraz dwóch braci, z których jeden (po lewej stronie sceny) stoi zapłakany, ponieważ nie otrzymał podarunku. Przedstawienie na broszce zostało zredukowane z dziesięciu do sześciu postaci oraz uproszczonego wnętrza w tle. Brak dopracowanych szczegółów pozwala przypuszczać, że obie broszki zostały wytłoczone ze sztancy i być może są pamiątkami z wizyty w holenderskim muzeum narodowym w Amsterdamie.

O ile malarstwo Rembrandta jest bez wątpienia ikoniczne i rozpoznawalne na całym świecie, o tyle dzieła Jana Steena, chociaż bardzo utalentowanego, nie zostały tak rozpowszechnione na rynku sztuki europejskiej. Niewątpliwie zapisał się on jednak w historii malarstwa niderlandzkiego jako znakomity obserwator i komentator życia mieszczańskiego, ukazując, nierzadko w sposób satyryczny i prześmiewczy, sceny rodzajowe w domach czy na ulicach. Przedstawienia z jego obrazów odwzorowywane były na różnego rodzaju naczyniach: łyżkach, szkatułkach i puzderkach, co świadczyć może nie tylko o popularności tego artysty, ale także o aspekcie edukacyjnym i moralizatorskim jego twórczości. Być może taki też przekaz miała nieść odnaleziona broszka, przypięta do ubrania jednej z ponad 34 tysięcy holenderskich ofiar przywiezionych do niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze.

Po pełnym powiększeniu użyj klawiszy strzałek, aby zmienić obraz oraz klawisza ESC, aby zamknąć powiększenie

  • Broszka; „Kompania Fransa Banninga Cocqa i Willema van Ruytenburgha”, Rembrandt van Rijn
  •  Broszka; „Święto św. Mikołaja", Jan Steen
  • Pokaż powiększenie powyżej: Broszka; „Kompania Fransa Banninga Cocqa i Willema van Ruytenburgha”, Rembrandt van Rijn
  • Pokaż powiększenie powyżej:  Broszka; „Święto św. Mikołaja", Jan Steen

Społeczności

polski

english