Kobiecość w trudnych czasach

Bloki typu mieszkalnego, z oknami, były lepsze od znajdujących się na III i IV polu baraków stajennych, jednakże osadzone tam kobiety znalazły się w niezwykle trudnych warunkach.

Zdjęcie przedmiotów należących do kobiet - grzebyki, spinki, biżuteria

Na ogrodzonym drutami polu uwięziono przywiezione z gett Żydówki, Rosjanki, Białorusinki, polskie więźniarki polityczne oraz kobiety wysiedlone z Zamojszczyzny, zazwyczaj z dziećmi, których władze nie wpisywały do ewidencji więźniów, traktując je jak zbędny balast. Mieszkanki miast i wsi, kobiety w różnym wieku, z zawodu były nauczycielkami, lekarkami, pielęgniarkami, robotnicami, studentkami, gospodyniami.

Nadzorczynie traktowały je przede wszystkim jako podludzi, złodziejki i przestępczynie o niskim poziomie intelektualnym. Lubujące się w częstych rewizjach członkinie załogi przeszukiwały baraki, rekwirując ukryte w zakamarkach nielegalne rzeczy – elementy odzieży, ołówki, skrawki papieru, książki, gazety i przedmioty higieny osobistej. Posiadanie kawałka mydła, odrobiny kremu, grzebienia czy pary pończoch stawało się w obozowej rzeczywistości luksusem.

Przyjęcie do obozu

Więźniowie po przybyciu do obozu zmuszeni byli oddać wszystkie rzeczy osobiste i odzież, otrzymując w zamian jednakowe pasiaki lub zniszczone ubrania cywilne odebrane wcześniej innym osobom. Numery więźniarskie, zastępujące odtąd imiona i nazwiska, miały pozbawić osadzonych ich tożsamości i zatrzeć indywidualność człowieka jako jednostki. Próby przeciwstawienia się tym restrykcjom, choćby w niewielkim stopniu, świadczyły o woli zachowania ludzkiej godności oraz oporu wobec okupanta. W tej niezwykle dramatycznej sytuacji więźniarki, którym na różne sposoby starano się odebrać człowieczeństwo, potrafiły jednak zachować poczucie kobiecości. Poprzez wpinane we włosy szmatki, zaplatanie finezyjnych warkoczy czy wyhaftowanie drobnego elementu na chustce lub kołnierzyku, kobiety w obozie starały się wyrazić swoją jednostkowość i podkreślić swoją odrębność, mieć coś niepowtarzalnego, co dawało im poczucie łączności ze światem za drutami, a jednocześnie nie narażało ich na dodatkowe kary ze strony nadzorczyń SS. Umiejętność szycia i wykonywania przeróbek krawieckich pozwalała na skracanie za długich pasiakowych sukienek czy wszywanie ukrytych kieszeni, w których można było schować największe skarby – kawałek lusterka lub zdobytą nielegalnie szminkę.

Zdjęcie zniszczonych opakowań po kosmetykach. Okrągłe i prostokątne pojemniczki

Samopomoc koleżeńska

Wewnętrzna organizacja współżycia społecznego oraz wprowadzenie pewnych zasad obowiązujących mieszkanki poszczególnych bloków sprawiła, że nadzorczynie, skupione na tłamszeniu pozornie ważnych przejawów ludzkiej godności czy indywidualności, nie były w stanie dostrzec prawdziwej solidarności panującej na polu kobiecym. Wśród polskich więźniarek politycznych zawiązała się samopomoc koleżeńska, mająca na celu wsparcie najbardziej wyniszczonych, bezradnych, pozbawionych pomocy z zewnątrz kobiet. Sił do przeżycia każdego kolejnego dnia dodawało Radio Majdanek – inicjatywa więźniarek, które na głos wypowiadały audycję radiową, wprowadzając w ten sposób namiastkę normalnego życia.

Rysunek przedstawia wnętrze baraku z piętrowym łóżkiem. Siedzą na nim kobiety w pasiakach. Na samej górze dymek wychodzący od jednej z nich o treści "Tu Radio Majdanek!"

Kobiety, które miały możliwość otrzymywania paczek, dzieliły się żywnością z innymi. Pracujące w magazynach i szwalniach, wnosiły potajemnie na teren pola sztuki lepszej odzieży lub niezniszczone obuwie. Za kromkę chleba można było dostać gorącą wodę, upraną bieliznę czy szczoteczkę do zębów. Oprócz wymiany towarów i usług popularne wśród więźniarek stało się rękodzieło, wykonywane na zamówienie lub w prezencie. Pozornie nieistotne w obozie przedmioty zbytku, jak dekoracyjne pudełeczka, papierośnice, przyciski do papieru, biżuteria lub rysunki były przejawem rozwoju osobistego oraz kultury. Podarowany w prezencie ręcznie wykonany drobiazg oznaczał sympatię lub wdzięczność, wysłany nielegalnie za druty do bliskich – świadczył o miłości i wierze w odzyskanie wolności.

Bransoletka, z metalową blaszką i inskrypcją: Ewa Walecka 020, 1-12-1922, KL Lublin, Edward
Bransoletka podarowana jednej z więźniarek Majdanka - Ewie Waleckiej - przez współwięźnia Edwarda Laskusa