Fałszywa Hrabina

Niezwykła historia Janiny Spinner Mehlberg

Czarno-białe zdjęcie, dwie kobiety i mężczyzna stoją obok siebie na balkonie lub tarasie.

Janina Spinner Mehlberg urodziła się 1 maja 1915 r. w Żurawnie (obecnie w Ukrainie). W 1933 r. wyszła za mąż za Henryka Mehlberga, studenta filologii romańskiej, a później filozofii. Mieszkali we Lwowie. Byli zasymilowanymi Żydami. Janina z zawodu była nauczycielką matematyki. W 1941 r., po zajęciu Lwowa przez Niemców, razem z mężem przenieśli się do Lublina, gdzie pod fałszywym nazwiskiem jako Polka, Janina Suchodolska uchodziła za hrabinę. Działała w AK, była pracowniczką Rady Głównej Opiekuńczej (RGO).

Na początku 1943 r., po napływie do obozu koncentracyjnego w Lublinie transportów z więzienia gestapo na Pawiaku w Warszawie, w których znajdowali się pracownicy RGO, podjęła się negocjacji z komendantem obozu w sprawie dożywiania więźniów. Po uzyskaniu zgody mogła dostarczać do obozu dwa razy w tygodniu żywność oraz pocztówki z nadrukiem informującym o stanie zdrowia i potwierdzeniem otrzymania przesyłki, które więźniowie wysyłali rodzinom. W paczkach znajdowały się najczęściej: chleb, masło lub inny tłuszcz, cebula, kilka kostek cukru i papierosy. W związku trwającą na Majdanku epidemią tyfusu komendant obozu wyraził zgodę także na przekazanie na Majdanek 4000 szczepionek przeciwtyfusowych. Z czasem RGO przywoziła również zupę dla chorych znajdujących się w rewirach na polach I i V. Potajemnie, z narażeniem życia, Suchodolska przemycała dodatkowe pożywienie listy, leki i sprzęt medyczny oraz książki. Z relacji możemy dowiedzieć się, jak mieszkańcy Lublina, w tym rodzina Grygów, która prowadziła piekarnię, byli zaangażowani w bezinteresowną pomoc więźniom kacetu. We wspomnieniach Suchodolska opisuje także ważne dla życia obozowego momenty, m.in. sytuację i atmosferę na Majdanku po mordzie dokonanym 3 listopada 1943 r. na około 18 tys. Żydów: mężczyzn, kobiet i dzieci. Relacjonuje, jak wyglądał teren KL Lublin tuż po ostatecznej likwidacji obozu.

Czarno-białe zdjęcie kobiety z upiętymi włosami.

Suchodolska po wojnie razem z mężem wyemigrowała do Chicago, gdzie uczyła matematyki w Illinois Institute of Technology, a jej mąż wykładał filozofię na tamtejszym uniwersytecie. Spisała swoje wspomnienia na krótko przed śmiercią. Zmarła 26 maja 1969 r.

W Archiwum Państwowego Muzeum na Majdanku zachowały się dokumenty potwierdzające pomoc, jaką więźniowie Majdanka otrzymywali od RGO. Nazwisko Suchodolskiej przewija się m.in. w relacjach byłych więźniów. We wszystkich opisywana jest jako bohaterka. Maria Gancarz zeznała, że dzięki pomocy Suchodolskiej jej chory na tyfus mąż otrzymał żywność, o którą prosił w grypsie. 

Kolorowe zdjęcie kobiety z upiętymi włosami i grubymi koralami na szyi.

Maria Gancarz zeznała, że dzięki pomocy Suchodolskiej jej chory na tyfus mąż otrzymał żywność, o którą prosił w grypsie. Tak ją charakteryzuje:

Więc ja się spotkałam z panią Suchodolską. [Była] bardzo miła. Widać było, że przejęła się tym wszystkim, że ją to bardzo obeszło, że ja tak właśnie mam taką rozpacz, i przyrzekła mi, że trzy paczki doręczy. A nikomu więcej nie wolno było jechać [do obozu], tylko właśnie jej, jedynej.

Natomiast doktor Stefania Perzanowska zapamiętała, że podczas spotkań przy przyjmowaniu przesyłek na terenie obozu Suchodolska zbierała informacje o stanie więźniarek w obozie żeńskim, zajmowała się też przekazywaniem grypsów.

Zaimponowała mi ta niewiasta. Bo, że ja, otrzaskana obozowo, stępiałam już na ich [esesmanów] wrzaski, to było zrozumiale, ale ona niedająca się zastraszyć ich rykiem – to było godne podziwu - napisała po latach.

W innej części jej wspomnień możemy przeczytać opis ich spotkania tuż przed świętami Bożego Narodzenia 1943 r. i dowiedzieć się, jaki wpływ na więźniów miała praca i zaangażowanie Suchodolskiej:

A gdy po podzieleniu się opłatkiem zetknęły się nasze twarze mokre od łez, poczułam w tej chwili tę mocną i nierozerwalną więź między nami tu w obozie a resztą społeczeństwa tam, na wolności. I zrobiło mi się wstyd, że mogłam myśleć i czuć się samotnie wtedy, kiedy tyle gorąco bijących serc jest wokoło nas. Ta gwiazdka tak mocno i pięknie dowiodła, że nie jesteśmy tu, za drutami, osamotnione i pozbawione opieki, że jest przy nas ludzka, ogromna serdeczność i jakże wielka o nas troska. Właśnie ta świadomość była tą najcenniejszą i niewspółmierną z niczym naszą Gwiazdką…

Ponadto informacje na temat działalności Suchodolskiej na Majdanku można odnaleźć w aktach RGO, gdzie znajduje się m.in. korespondencja, notatki i sprawozdania dotyczące rozmów z władzami niemieckimi (na temat pomocy dla więźniów i wysiedlonych) oraz sprawozdania z akcji dożywiania więźniów. Dla przykładu w notatce z 19 października 1943 r. możemy przeczytać sprawozdanie z interwencji Suchodolskiej u władz Majdanka, z której wynika, na skutek jej starań zgodzono się na przesyłanie Polakom suchego prowiantu, a dodatkowo 800 porcji zup z tłuszczem, 30 bez tłuszczu dla chorych, wysyłanie dwa razy w tygodniu korespondencji do rodzin, a także lekarstw.

W archiwum PMM znajduje się także kopia jej wspomnień spisanych w języku angielskim licząca 155 kart (VII/M-655) oraz protokół z przesłuchania jej jako świadka zbrodni niemieckich z 2 grudnia 1946 r. w Warszawie (VII-135/104).

Czarno-białe zdjęcie, dwie kobiety i mężczyzna stoją obok siebie na balkonie lub tarasie.