Na początku 1943 r., po napływie do obozu koncentracyjnego w Lublinie transportów z więzienia gestapo na Pawiaku w Warszawie, w których znajdowali się pracownicy RGO, podjęła się negocjacji z komendantem obozu w sprawie dożywiania więźniów. Po uzyskaniu zgody mogła dostarczać do obozu dwa razy w tygodniu żywność oraz pocztówki z nadrukiem informującym o stanie zdrowia i potwierdzeniem otrzymania przesyłki, które więźniowie wysyłali rodzinom. W paczkach znajdowały się najczęściej: chleb, masło lub inny tłuszcz, cebula, kilka kostek cukru i papierosy. W związku trwającą na Majdanku epidemią tyfusu komendant obozu wyraził zgodę także na przekazanie na Majdanek 4000 szczepionek przeciwtyfusowych. Z czasem RGO przywoziła również zupę dla chorych znajdujących się w rewirach na polach I i V. Potajemnie, z narażeniem życia, Suchodolska przemycała dodatkowe pożywienie listy, leki i sprzęt medyczny oraz książki. Z relacji możemy dowiedzieć się, jak mieszkańcy Lublina, w tym rodzina Grygów, która prowadziła piekarnię, byli zaangażowani w bezinteresowną pomoc więźniom kacetu. We wspomnieniach Suchodolska opisuje także ważne dla życia obozowego momenty, m.in. sytuację i atmosferę na Majdanku po mordzie dokonanym 3 listopada 1943 r. na około 18 tys. Żydów: mężczyzn, kobiet i dzieci. Relacjonuje, jak wyglądał teren KL Lublin tuż po ostatecznej likwidacji obozu.




