Codzienność obozowa

Grupa kilkunastu mężczyzn z narzędziami przy pracy. Po bokach baraki
Majdanek uchodził za jeden z najbardziej prymitywnych obozów, a więźniom od pierwszych chwil pobytu w obozie nieodłącznie towarzyszyły głód, strach, katorżnicza praca i choroby. Za wszelkie rzeczywiste czy wyimaginowane przewinienia spadały na nich dotkliwe kary i szykany. Życie więźnia było nieustannie zagrożone.

Warunki bytowe

Drewniane baraki, zwłaszcza typu stajennego, nie chroniły przed warunkami atmosferycznymi. Zimą do środka wstawiano dwa niewielkie piecyki, które nie były jednak w stanie ogrzać tak dużych i nieszczelnych pomieszczeń. Jeszcze na początku 1943 r. więźniów umieszczano w niewykończonych barakach bez szyb w oknach i podstawowego wyposażenia. Zanim zmontowano prycze oraz wydano sienniki, osadzeni spali na podłodze. W baraku przeznaczonym dla 250 osób zwykle lokowano znacznie więcej ludzi. W okresie największego przepełnienia obozu ich liczba w jednym budynku dochodziła do 1000 osób.

Drewniane parterowe baraki z oknami. po prawej podwójne ogrodzenie z drutu, a za nim drewniana wieżyczka wartownicza
Zabudowa IV pola więźniarskiego

Do wiosny 1943 r. baraki nie posiadały żadnych urządzeń sanitarnych. Do jesieni tego roku nie było w nich kanalizacji. Brak wody i zakaz posiadania jakichkolwiek środków czystości uniemożliwiały zachowanie higieny. W ciągu dnia rolę latryny spełniały doły kloaczne, pozbawione jakiejkolwiek osłony. W nocy, kiedy więźniom nie wolno było opuszczać baraków, potrzeby fizjologiczne załatwiano do dużych, drewnianych pojemników. Były one z reguły przepełnione i wydzielały straszliwy fetor, co było tym bardziej dotkliwe, że okna pozostawały zamknięte nawet w czasie upałów. Utrapieniem dla więźniów była także plaga insektów roznoszących zarazki.

Czarno-białe zdjęcie, wnętrze baraku więźniarskiego, po lewej i prawej strony rzędy piętrowych łóżek.
Wnętrze jednego z baraków na III polu więźniarskim

Rozkład dnia

Dzień więźnia KL Lublin rozpoczynał się bardzo wcześnie. Zazwyczaj jeszcze przed świtem rozlegało się wezwanie do pobudki. Ubierano się szybko, w pośpiechu porządkowano posłania i spożywano namiastkę śniadania w postaci czarnej, niesłodzonej kawy zbożowej, ewentualnie naparu z ziół czy wodnistej zupy, zaprawionej mąką razową. Następnie odbywał się rutynowy apel, na którym sprawdzano stan liczbowy więźniów. Obecność wszystkich osadzonych – zarówno żywych, jak i tych zmarłych w nocy – była obowiązkowa, dlatego martwe ciała również trzeba było wynieść na plac apelowy. Jeśli całościowa liczba się zgadzała, następowało formowanie komand roboczych i wymarsz do pracy, która, z krótką przerwą na spożycie obiadu w postaci kolejnej zupy, trwała aż do zmroku. Dzień kończył się wieczornym apelem. Ten był zazwyczaj znacznie dłuższy od porannego, ponieważ oprócz drobiazgowego sprawdzenia stanów osobowych, wymierzano regulaminowe kary, z których najczęstszą była chłosta na specjalnie skonstruowanym koźle. Potem następowała kolacja i, o ile nie zarządzono inaczej, czas wolny. Życie na polach więźniarskich zamierało wraz z przepisową ciszą nocną. Opuszczanie baraków było wtedy surowo zabronione, a do nieprzestrzegających tego zakazu wartownicy strzelali bez ostrzeżenia.

Kary

Panujący na polach więźniarskich terror to jeden z głównych elementów obozowego reżimu. Władze obozowe i więźniowie funkcyjni szykanowali i karali nawet za najdrobniejsze wykroczenia. Najpowszechniejszą karą była chłosta wykonywana publicznie podczas wieczornych apeli. Za najmniejsze przewinienia więźniów zmuszano także do karnych ćwiczeń, wielogodzinnego stania pomiędzy dwoma rzędami naelektryzowanych drutów lub na karnych apelach, pozbawiano posiłków czy skazywano na karę słupka, polegającą na podwieszeniu osadzonego za wykręcone do tyłu ręce. Zarówno esesmani, jak i więźniowie funkcyjni bili więźniów podczas pracy i w każdej nadarzającej się okazji, podtapiali lub topili w basenach przeciwpożarowych i dołach kloacznych oraz szczuli psami. Za poważniejsze wykroczenia, w tym schwytanie na próbie ucieczki, groziła kara śmierci przez powieszenie.

Dwie pałki z karbowanego drewna i skórzany pejcz na neutralnym tle
Pałki i pejcze – narzędzia używane przez funkcjonariuszy obozu