Praca

Udeptana ziemia na niej położone tory, kilka wagoników, po lewej i prawej stronie drewniane baraki, po prawej pracujący mężczyźni
Praca na Majdanku, podobnie jak w innych obozach, była jednym z narzędzi prześladowania i eksterminacji więźniów, których traktowano jako źródło taniej siły roboczej. Po przekroczeniu bramy obozowej o przeżyciu każdej osoby decydowała jej zdolność do ciężkiej pracy. W przypadku więźnia żydowskiego uznanie za nieprzydatnego do pracy było równoznaczne ze skazaniem na śmierć. Każdy, kto tracił zdrowie i siły podczas pobytu w obozie, a tym samym był mniej wydajny w pracy, miał mniejsze szanse na przetrwanie.

Komanda więźniarskie

Więźniów zestawiano w grupy robocze nazywane komandami. Liczyły one od kilku do kilkuset osób, a niekiedy jeszcze więcej. Nazwy komand pochodziły od przydzielonych im zadań lub miejsca pracy. Istniały komanda wewnętrzne – działające w obrębie obozu, i zewnętrzne, pracujące poza obszarem Majdanka. Kierownikami komand byli zazwyczaj nadzorujący je esesmani. Na czele komand roboczych stali kapo, którzy sprawowali funkcje dozorców, kierowników lub majstrów. Bezpośredni nadzór nad więźniami-robotnikami mieli vorarbeiterzy.

Rysunek przedstawia młodego mężczyznę w czapce i ubraniu roboczym. Trzyma on w dłoniach cienkie deski.
Rysunek stolarza wykonany w 1943 r. przez Helenę Kurcyusz

Rodzaje prac

Do czerwca 1942 r. prawie połowa wszystkich więźniów była zatrudniona przy budowie Majdanka. Część osób pracowała przy robotach związanych z funkcjonowaniem obozu, m.in. w pralni, szwalni, kuchni, magazynach, kancelarii i w rewirach. Pozostałych kierowano do pracy w zakładach produkcyjnych należących do SS i do innych placówek na terenie Lublina. Do najgorszych należały komanda wykonujące roboty budowlane i prace ziemne, prowadzone niezależnie od pory roku i warunków pogodowych. Więźniom, dla których zabrakło pracy, wynajdywano bezsensowne czynności, polegające np. na przenoszeniu – w biegu i przy nieustającym biciu – ziemi lub kamieni z jednego miejsca w inne.

Rząd piecy krematoryjnych.
Piece krematoryjne, które obsługiwali więźniowie Sonderkommando

Komando specjalne (Sonderkommando)

Żadnych nadziei na ocalenie nie mieli więźniowie skierowani do pracy przy obsłudze komór gazowych i krematoriów. Jako bezpośredni świadkowie zbrodni byli po pewnym czasie uśmiercani, a ich miejsce zajmowali kolejni.

Nie zawsze los więźniów był aż tak tragiczny. Czasami trafiali do „dobrych” komand, pod dachem lub pod mniej brutalnym nadzorem, lub do takich, gdzie istniał dostęp do dodatkowych racji żywności, co zwiększało ich szansę na przetrwanie.