Proces przyjmowania do obozu

Kilkadziesiąt metalowych okrągłych blaszek z dziurkami na górze i wybitymi numerami
Większe grupy więźniów przywożono do Lublina pociągami, najczęściej w wagonach towarowych, natomiast do mniejszych, przeważnie z dystryktu lubelskiego, używano samochodów ciężarowych. Trudne warunki podczas transportu, brak wody i pożywienia prowadziły często do śmierci przewożonych ludzi. Ciała zmarłych wyładowywano dopiero po przybyciu do Lublina.

Na terenie samego obozu nie było bocznicy kolejowej, dlatego pociągi zatrzymywały się kilka kilometrów od Majdanka – na lubelskim dworcu albo rampie obozu pracy na Flugplatzu przy ul. Wrońskiej – skąd kolumnami pędzono więźniów do obozu.

Zdjęcie lotnicze pokazujące ulice i rzędy budynków. Po lewej stronie widoczne są tory z bocznicą kolejową
Zdjęcie lotnicze obozu pracy na Flugplatzu przy ul. Wrońskiej. Po lewej stronie widoczne są tory z bocznicą kolejową, na której zatrzymywały się pociągi z deportowanymi na Majdanek

Pierwsze chwile w obozie

U celu rozpoczynała się procedura przyjęcia do obozu. Nowo przybyłym odbierano odzież i wszystkie rzeczy osobiste, ścinano włosy, które Niemcy wykorzystywali później jako surowiec do celów przemysłowych, a następnie poddawano kąpieli i przebierano w strój obozowy. Po doświadczeniu tych brutalnych i upokarzających czynności, nowe ofiary KL Lublin kierowane były na jedno z pól obozu więźniarskiego.

Jeszcze gorzej traktowano Żydów, którzy dodatkowo podlegali tzw. selekcji wstępnej. Komisja złożona z funkcjonariuszy SS dzieliła ich na dwie grupy. Do jednej przydzielano tych, którzy miel pozostać w obozie w charakterze więźniów. Pozostałe osoby, uważane przez SS za niezdolne do pracy, w tym wszystkie dzieci, mordowano w komorach gazowych.     

Dokument w języku niemiecki pisany na maszynie
Rachunek wystawiony przez administrację obozu dla firmy P. Reimanna za 200 kg włosów wysłanych w czerwcu 1943 r.